W czasach rosnących zagrożeń hybrydowych tylko kompleksowe inwestycje w bezpieczeństwo oferują realną ochronę. Linc Polska jest dostawcą profesjonalnych rozwiązań w zakresie zabezpieczeń technicznych oraz producentem rozwiązań mobilnych. Firma działa wyłącznie w segmencie B2B, dostarczając technologie operatorom infrastruktury krytycznej, integratorom systemów, instytucjom państwowym oraz agencjom ochrony. Drugim filarem działalności jest produkcja mobilnych systemów, w tym wież do monitoringu iTower®.
Dzięki dynamicznemu rozwojowi i konsekwencji działania spółka znalazła się wśród laureatów tegorocznego rankingu Gazel Biznesu. Harald Dingemans opowiada o tym, jak wąska specjalizacja w profesjonalnych systemach wizyjnych i w ochronie perymetrycznej łączy się z tak imponującym tempem wzrostu.
Czym dokładnie zajmuje się Linc Polska i czym różni się od typowych firm z branży zabezpieczeń?
By lepiej zrozumieć naszą firmę, warto posłużyć się metaforą medyczną. Gdy coś nam dolega, w pierwszej kolejności idziemy do lekarza rodzinnego, który ma wiedzę ogólną, i przy nietypowych objawach kieruje nas do specjalisty. My jesteśmy właśnie takim ekspertem od monitoringu wizyjnego i ochrony perymetrycznej.
Skupiamy się na tym, aby zagrożenie zostało wykryte, zanim wystąpi, a intruz zdemaskowany przed przekroczeniem granicy obiektu. Jest to możliwe przy wykorzystaniu wielu technologii - od światłowodu, kamer widzących w zupełnej ciemności - termowizyjnych, radarów, systemów detekcji dronów, po zaawansowaną wideoanalitykę. Niezwykle szybko rośnie także segment mobilnych wież monitorujących – stawianych głównie na budowach, ale równie dobrze sprawdzających się w miejscach, gdzie nie mamy infrastruktury elektrycznej i sieciowej, a potrzebujemy ochrony.
Dla klientów tworzymy rozwiązania od podstaw: wybieramy najlepsze dostępne komponenty, łączymy je w spójny system i dostarczamy gotowy produkt. Staramy się być elastyczni – zagrożenia stały się mobilne, więc i ochrona musi być taka.
W ostatnich latach dużo mówi się o bezpieczeństwie – zarówno firm, jak i całych państw. W jaki sposób Linc Polska odpowiada na te potrzeby?
Mamy ogromne doświadczenie – działalność rozpoczęliśmy w 2011 r. Dziś jesteśmy znani na rynku międzynarodowym. Wyraźnie widzimy, jak przez ten czas zagrożenia ewoluowały. Teraz powszechne są m.in. drony, ataki hybrydowe, czy sabotaż. Dlatego od dawna przekonujemy klientów, że jedna kamera czy radar to za mało. Tylko wielowarstwowa ochrona – różne technologie pracujące razem – daje niemal stuprocentową pewność wykrycia intruza i co najważniejsze, czas na reakcję.
Oferowane przez nas rozwiązania zwiększają bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej – zarówno państwowej, jak i prywatnej. Dostarczamy systemy otwarte, które można latami aktualizować i rozbudowywać o nowe funkcje – dokładnie tak jak smartfon. Większość naszych urządzeń bez problemu działa nawet dziesięć lat lub dłużej. Zazwyczaj wymieniamy je nie dlatego, że zawodzą, lecz dlatego, że klient chce mieć najnowsze możliwości – podobnie jak w przypadku telewizora czy telefonu, choć stary jeszcze działa, to chcemy mieć nowszy model.
Czy polskie firmy i instytucje publiczne są dobrze przygotowane do obecnych zagrożeń?
Polski rynek jest bardzo świadomy – szczególnie w sektorze infrastruktury krytycznej wszyscy wiedzą, że nie można czekać. Klasyczna ochrona – ogrodzenia, kamery, czujki – rozwija się stabilnie, a fundusze unijne i krajowe wyraźnie przyspieszają inwestycje. Najtrudniejszym tematem pozostaje detekcja dronów. Na świecie nie istnieje jeden system skuteczny w stu procentach. Najlepsze rozwiązania dają około 90–95 procent pewności, a im wyższa skuteczność, tym wyższa cena.
Wielu użytkowników wstrzymuje decyzje w oczekiwaniu na system idealny, którego być może nigdy nie będzie. Należy pamiętać, że bezpieczeństwo to ciągła walka: dziś zamkniesz jedną lukę, jutro przeciwnik znajdzie kolejną. Moim zdaniem lepiej mieć ochronę na poziomie 90 procent niż nie posiadać żadnej i liczyć na szczęście. Niestety strach przed mediami i nagłówkami w stylu „dlaczego kupiono nieskuteczne rozwiązanie?” często paraliżuje decyzje.
Jak zapewniacie wysoką jakość usług i niezawodność systemów? Czym Linc Polska różni się od konkurencji?
Nie jesteśmy zwykłym dostawcą sprzętu ani gotowych rozwiązań. Najpierw dokładnie badamy, gdzie leży problem, następnie projektujemy system dopasowany do konkretnego obiektu. Większość firm z branży przychodzi z katalogiem i zostawia klienta samego ze sprzętem. My tak nie robimy. Towarzyszymy klientowi od diagnozy po wdrożenie i wyjaśniamy krok po kroku, dlaczego właśnie takie rozwiązanie jest dla niego najlepsze.
Dbamy o to, by każdy element naszych systemów był najwyższej jakości. Dlatego od lat współpracujemy wyłącznie z producentami grającymi – trzymając się piłkarskiej metafory – w Lidze Mistrzów swojej kategorii. Mamy z nimi bardzo bliskie relacje, a ich produkty ewoluują m.in. na podstawie naszych sugestii zebranych od klientów. Efekt to systemy nie tylko bardzo skuteczne, ale też trwałe, z minimalnymi kosztami utrzymania i przygotowane do aktualizacji oraz integracji. Właśnie to podejście – głęboka diagnoza, ścisła selekcja partnerów i długofalowa współpraca – wyróżnia nas na rynku.
Jak działa Akademia Linc Polska? Jakie formy wsparcia i szkolenia oferujecie partnerom oraz klientom?
W naszej branży nie wystarczy przekazać klientowi sprzęt i instrukcję obsługi. Klient musi być przekonany, że rozwiązanie naprawdę działa. Dlatego często organizujemy pokazy działania oferowanych rozwiązań w realnych warunkach, a przy dużych projektach proponujemy tzw. proof of concept: instalujemy system na obiekcie na miesiąc czy dwa, wspólnie z klientem definiujemy listę wymagań i weryfikujemy - spełnia oczekiwania czy nie. Klient nie kupuje kota w worku.
Równolegle szkolimy naszych partnerów – integratorów i agencje ochrony. Prowadzimy regularne szkolenia zarówno stacjonarne, jak i on-line, podczas których przybliżamy oferowane przez nas rozwiązania oraz uczymy jak prawidłowo zamontować sprzęt, skonfigurować go, przeprowadzić regulacje sezonowe. W tym roku mocno stawiamy też na e-learning z kursami dostępnymi 24 godziny na dobę. Przykładowo w firmach ochrony rotacja jest duża, więc nowy pracownik będzie mógł w prosty sposób przejść pełne szkolenie w dogodnym dla siebie czasie.
Wracając do metafory sportowej – nawet najlepszy piłkarz na świecie trenuje codziennie. W ochronie jest dokładnie tak samo – regularne powtarzanie i aktualna wiedza decydują o jakości, a najwyższy standard świadczonych usług przekłada się na zaufanie klientów i realizację projektów.
W tym roku Linc Polska została laureatem rankingu Gazele Biznesu. Co według pana o tym zdecydowało?
Kluczem było połączenie długofalowej strategii z elastycznością i szybkimi reakcjami na zmiany rynkowe. Przewidywaliśmy wzrost kosztów pracowniczych, i to, że tradycyjna ochrona fizyczna będzie wymagała wsparcia technologicznego. Równolegle obserwowaliśmy narastające zagrożenia hybrydowe. Świadomie postawiliśmy na rozwiązania z zakresu ochrony infrastruktury krytycznej i zaawansowaną ochronę perymetryczną.
Nasz sukces nie był dziełem przypadku. Wybraliśmy segmenty, których rozwój przewidywaliśmy i odpowiednio wcześniej przygotowaliśmy firmę na nadchodzące zmiany. Do tego trafiliśmy na dobry cykl inwestycyjny – uruchomione projekty napędzały wzrost w roku 2024. Patrząc dalej, w 2026 roku spodziewamy się wyraźnego przyspieszenia: nowe fundusze unijne i środki krajowe znacząco zwiększą inwestycje w obszarze bezpieczeństwa.
Jakie są plany i strategia Linc Polska na najbliższe lata?
Trzymamy się trzech solidnych filarów.
Pierwszy to nowoczesne narzędzia dla agencji ochrony: zaawansowana wideoanalityka i szeroko rozumiane systemy mobilne - od wież do monitoringu po bramki i kontenery. Ten segment naszej działalności rozwija się stabilnie. W tym roku wysyłamy pierwszy kontener do USA, a w Europie wciąż widzimy ogromny potencjał dalszego wzrostu.
Drugi filar to wielowarstwowa ochrona infrastruktury krytycznej przed zagrożeniami hybrydowymi takimi jak drony, sabotaż czy cyberataki. W przyszłości celem oferowanych systemów zabezpieczeń miałaby być predykcja zdarzeń. Dzięki współpracy z absolutnie najlepszymi producentami w swoich kategoriach wiemy, że w tym segmencie możemy jeszcze ugruntować naszą pozycję.
Trzeci obszar to przemysł militarny – ten rynek otwiera przed nami coraz szersze możliwości.
Nie zamierzamy zwalniać. Regularnie jeździmy na najważniejsze targi na świecie, ściągamy producentów do nas i intensywnie testujemy nowości. Rynek zabezpieczeń zmienia się w tempie gier komputerowych – jeszcze niedawno rewolucją był Pac-Man, dziś mamy fotorealistyczne VR. Kto nie nadąża, odpada z gry. My chcemy zawsze być o jeden krok do przodu.




